Trudna Wyprawa – cz.2

Zostań, nie uciekaj

Często będąc w cierpieniu, zwyczajnie chcemy jego końca. Podobnie, będąc w procesie przemiany, pragniemy ostatniego etapu – ożywczego tchnienia. Opisany w 1-szej części obraz Ezechiela składa się z wielu wątków, a każdy z nich prowadzony jest przez Boga, dzięki posłuszeństwu Ezechiela.

Nie chcemy odkrywania doliny pełnej kości, spacerów między nimi i zderzenia się z miejscem śmierci. To wszystko pokazuje, jak w ludzkiej naturze mamy tendencje uciekania od bólu. Często to pragnienie kieruje nas drogą na skróty, która w rezultacie wiedzie donikąd i sprawia, że błądzimy.

Jezus, będący drogą – nie chodził na skróty. On wchodził tam, skąd inni uciekali. Szedł do odrzuconych – trędowatych, rozmawiał z prostytutką, którą potępiono, wyganiał demony, których inni się bali, zamykał usta faryzeuszom… Ten sam Jezus, czytamy, że chociaż był Synem nauczył się posłuszeństwa z tego, co wycierpiał (Hbr 5:8).

Jeśli mamy wzrastać do pełni Chrystusowej – czeka nas taka sama droga – wyrzeczeń i uśmiercenia. Jest to droga owiana chłodem cierpienia, ale na niej spotkasz się z żarem prawdziwej Miłości. I choć trąci to nutą gnostycyzmu, kryje się w tym prawda, przynosząca smakowite owoce Ducha Świętego. To za ich smakiem codziennie w duchu tęsknimy.

Życie bez cierpienia jest niemożliwe. Podobnie, jak życie bez tlenu. Co dzień ktoś kogoś traci, ktoś kogoś rani, ktoś choruje, inny odchodzi… Od początku nie było to Bożym zamysłem, jednak grzeszna natura człowieka popchała go do odkrycia dobra i zła. Od tej pory lawirujemy pomiędzy grzesznymi skłonnościami naszych myśli, a Bożymi prawdami. Bóg dał nam wolną wolę, więc wybraliśmy. Bóg dał nam Jezusa, więc dzisiaj cierpiąc, możemy żyć w blasku Jego świętości. Między innymi, dlatego cierpienie jest błogosławieństwem, a w Twoim umyśle wcale nie musi być przekleństwem.

Lustro, w które nie chcemy spoglądać

W miejscu bólu możesz doskonale przyjrzeć się swoim słabościom. Prężąc muskuły pod zbroją z tektury wystarczy jedna iskra, abyś spłonął. Kreowanie życia, które na pozór może wyglądać ciekawie, w rzeczywistości jest kłamstwem, które potrzebuje poznania Prawdy. Ukrywanie się pod ciepłą posadką w pracy, zatapianie w macierzyństwie lub poleganie na silnym ramieniu męża nie pozwoli Ci wzrastać i dojrzewać w mocy Ducha. To wszystko jest darem i błogosławieństwem, ale nie może być ucieczką. Idąc drogą na skróty, możemy znaleźć dla siebie mnóstwo rozwiązań, które pozwolą nam złagodzić ból, ale nie uzdrowią rany. To miejsce jest również Doliną Suchych Kości, którą prorok Ezechiel na rozkaz Boga miał obejść i przyjrzeć im się z bliska…

Odkrywanie ukrytego bólu życia jest, jak nurkowanie w lodowatej wodzie. Dr Larry Crabb w jednej ze swoich książek pokazuje to na podstawie góry lodowej, której wierzchołkiem są myśli, uczucia i reakcje, natomiast ich pochodzenie poznasz – nurkując. W mroźnej wodzie zobaczysz zadane Ci krzywdy, niewybaczone grzechy, wspomnienia, o których wolałabyś sobie nie przypominać… Wszystko to sprawia, że reagujesz przez pryzmat nieuzdrowionych ran, tym samym nieprzebaczonych grzechów, jakich jarzmo nosisz w sobie. I to właśnie potrzebuje w Tobie przemiany.

Poddając się Bogu i podejmując spacer po własnej duszy, masz szansę rozprawić się z wszelkimi ciemnościami, jakie ukryły się w Tobie. Nurkowanie pod wierzchołek góry lodowej jest zderzeniem się z kłamstwami, jakie ukształtowały się w Twoim sercu. One z kolei przekładają się na Twoje postrzeganie Boga i ludzi.

Spacer w głąb duszy

Głęboko ukrywany ból z biegiem czasu sprawia, że rana zasycha, wciąż jednak pozostaje po niej ślad. Rany z przeszłości muszą być wybaczone, abyś poczuł zerwanie więzów, które trzymały na wodzy Twoje emocje. Jeśli przez większość swojego życia słyszałeś, że nic nie osiągniesz, albo byłeś odrzucany, to dzisiaj ciężko będzie Ci wierzyć w swoje możliwości. Nieboże przekonania muszą w Tobie umrzeć, by zrodziło się nowe życie. Tym samym zadane Ci rany, które być może wyschły, potrzebują ożyć, abyś poczuł Boży dotyk…

Może gwałtowność i porywczość zdominowały wszelką kontrolę w Tobie, przez co łatwo i szybko unosisz się gniewem. Może Twoje wycofanie i ukrywanie się z uczuciami – męczy Cię, jednak nie potrafisz inaczej. Może całe nadzieje schowałeś w bliskiej Ci osobie, niczym rozbitek na pięknej wyspie, który spotkał tam bratnią duszę. A może nie liczysz się ze zdaniem ludzi wokół Ciebie, a słuchanie ich powoduje w Tobie niechcianą frustrację?

Jeśli doświadczyłeś w życiu zdrady, to ciężko będzie Ci ufać. Jeśli doświadczyłeś odrzucenia, to przynależność do kogoś może budzić w Tobie lęk. Gdy byłeś poniżany, a Twoje zdanie nigdy nie było brane pod uwagę, to ukształtowało w Tobie myśl nic nie znaczę. Jeśli czułeś się niekochany, to możesz obsesyjnie szukać miłości, lub na odwrót, możesz mieć poczucie, że Ciebie nie da się kochać. Fizycznie zadawany Ci ból, zgromił w Twojej duszy ogromne pokłady agresji, którą możesz okazywać krzykiem w rozmowie lub walką przy kłótni.

Każde złe wspomnienie niesie za sobą ciężar uczuć. Czy znasz ciemności swojej duszy, które potrzebują światła? Pomyśl przez chwilę, jak zostałeś wychowany lub z czym przyszło Ci się zmierzyć, ponieważ Twoja przeszłość wpłynęła na to, jak wygląda Twoje życie dzisiaj. Może na siłę próbujesz udowadniać, jak wiele potrafisz dokonać, ponieważ nikt wcześniej nie docenił Cię za osiągnięcia, którymi mógłbyś się z kimś cieszyć? Wyschłe rany na przestrzeni lat pozostawiły ślady swojego istnienia, ale dzięki Jezusowi mogą być one opatrzone i uzdrowione…

Losem potrząsa się w zanadrzu, lecz jego rozstrzygnięcie zależy od Pana(Przyp. 16,33)

Pojawia się tutaj kilka niebezpieczeństw dla Twojej duszy. Badanie swojego serca – nurkowanie,  nie ma na celu roztkliwić się nad sobą. Nie ma również na celu popadania w głębokie rozżalenie do osób, które Cię skrzywdziły. To oznaczałoby, że nie wiesz czym jest łaska, a prawda bez łaski jest, jak słońce bez promieni.

Badanie serca ma uświadomić Ci, dlaczego odczuwasz lęk, kiedy zbliżasz się do kogoś, kto Cię pokochał? Dlaczego, tak bardzo nie panujesz nad swoimi emocjami, kiedy ktoś poniża Cię lub oskarża o rzeczy, których nie uczyniłeś? Dlaczego wyrażanie uczuć oblewa Cię potem?

Kiedy już to odkryjesz – czeka Cię proces przebaczenia. Jeden z najważniejszych etapów Twojej przemiany, ponieważ tego, czego Ty nie odpuścisz i Tobie – Bóg nie odpuści (Mt 6:14-15). Uciskające Twoją duszę ciężary, będą ciągnęły Cię w dół dopóki, dopóty sam ich nie wypuścisz. Ten proces może być jednym z najtrudniejszych, ponieważ brak przebaczenia, akceptacji lub miłości względem kogoś, kto skrzywdził Cię, zamyka drzwi do dalszego rozwoju wydarzeń…

Oczekiwanie na słowo przepraszam, nie popcha Cię do przodu. To sprawia, że stoisz w bardzo niebezpiecznym miejscu, w którym możesz zapuścić korzenie zgorzknienia w swoim sercu. Jezus idąc na krzyż, nie czekał, aż ludzie Go przeproszą za uczynione mu krzywdy. On właśnie w tym momencie – umierał za tych, którzy Go krzywdzili.

Ludzka natura popycha nas do zachowań, które moralnie jesteśmy w stanie sobie usprawiedliwić, bo przecież ile można znosić zadanych krzywd? Dusza bez Bożego tchu życia – nie uniesie wiele. Stąd, po ludzku, granice od ciosu do ciosu są niewielkie, ale u Boga są one nieskończone, bo On trwa wiecznie. My zmierzając do wieczności, podążajmy krokami Wiecznego.

<<

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Create your website at WordPress.com
Rozpocznij