Trudna Wyprawa – cz.3

Nasłuchiwanie głosu Boga…

W miejscu bólu ciężko jest słyszeć Boży głos, ponieważ obolała dusza przekrzykuje wszelkie głosy wokół. Krzyczy, pyta, buntuje się, a czasami szorstko wtrąca zgorzkniałe słowa między Boże prawdy.

Ezechiel, nieprzerwanie słuchał Bożego głosu. Bóg dał mu polecenie, aby przemówił do kości. Słowo po słowie prorok powtarzał za Bogiem. Kiedy już poznasz, co trapi Twoją duszę, nasłuchuj Bożego głosu, co dalej masz z tym zrobić. Rozmawiaj z Bogiem o tym, co widzisz, a także o tym z czym sobie nie radzisz.

Następnie ogłaszaj Boże prawdy nad sobą, które znajdziesz w Słowie Bożym, ponieważ ono jest ostrzejsze niż miecz obosieczny, który rozdziela duszę od ducha (Hbr 4:12), czyli rozdziela Twoje myśli, uczucia i emocje od Bożych myśli na Twój temat (Jer 29:11). Choć na początku może być to mechanicznym gestem, niczym odsłonięcie zasłon o poranku, to z czasem zobaczysz, jak wiele zmienia wpuszczenie światła do Twojego domu.

Wiara budowana na posłuszeństwie

Po słowach, powtarzanych przez proroka za Bogiem, rozpoczyna się cud. Zapowiada go szum  zbliżającej się kości do kości… Nie wiemy, ile to trwało, ale zatrzymajmy się tutaj przez chwilę.

Jeśli już zrozumiesz, że emocjonalna obojętność rodzica wyrządziła Ci krzywdę, wówczas zobaczysz, jak kość zbliża się do kości, ponieważ obojętność ta wiążę się z bolesnymi historiami w Twoim życiu. Rozlegnie się szum wokół Ciebie…

Próbując uzmysłowić sobie emocje Ezechiela w momencie, gdy kości zaczęły się schodzić, myślę, że mógł on być, co najmniej przestraszony lub zaskoczony. Oczekując na to, co nastąpi za chwilę… Nie sposób być obojętnym w momencie poruszenia kości bez oznak życia. I ciężko jest uwierzyć, jeśli wszystko, co wokół siebie dostrzegasz to beznadzieja, której po ludzku nie jesteś w stanie zmienić. Wiara wkracza właśnie w tym momencie, ponieważ jest przeświadczeniem tego, czego się spodziewasz – oczekujesz, choć jeszcze tego nie widzisz (Hbr 11:1).

Czy chciałbyś doświadczyć uzdrowienia Twojego małżeństwa, pomimo braku realnych sposobności? Czy chciałbyś, aby Twoje dzieci były bliżej Ciebie, choć dzień po dniu widzisz, jak to marzenie oddala się, niejako okręt na morzu? Jesteś w dobrym miejscu. Właśnie tutaj zbuduje się Twoja wiara. By to się stało musimy jednak odpowiedzieć sobie na jedno pytanie: co wyróżniało proroka Ezechiela w Dolinie Suchych Kości? Odpowiedź jest prosta – posłuszeństwo. On robił wszystko, co nakazał mu Bóg. Jeśli wiara bez uczynków jest martwa, to na czym ją oprzemy, jak nie na posłuszeństwie Bogu, które popcha nas do właściwego działania? Dla Boga posłuszeństwo jest lepsze, niż ofiara (1 Sam 15:24). Dawniej ofiara była przebłaganiem za grzech lub oddaniem należytej chwały Bogu, jednak dla Niego górujące jest posłuszne serce, ponieważ On patrzy na serce (1 Sam 16:7).

Czas kształtowania…

Kolejnym etapem podróży w ponurej dolinie, po zbliżeniu się kości do kości, jest pojawienie się na nich ścięgien, porost ciała i skóry, czyli czas kształtowania. Jeden z trudniejszych etapów, który może być dla Ciebie największym bogactwem dla wewnętrznego człowieka.

Ezechiel znowu wpatruje się w niewiarygodny obraz Bożego działania, który w odniesieniu do naszego życia jest nakładaniem – Jego prawd o nas, a bolesnym zdzieraniem kłamstw. Suche kości w księdze Ezechiela są symbolem Izraela, który niejednokrotnie narzeka zarówno na Boga, jak i na to, co od Niego otrzymuje. W tym fragmencie Bóg wyraża ich słowami: uschły nasze kości, rozwiała się nasza nadzieja, zginęliśmy (wer. 11).

Będąc w potrzasku, ciężko jest wierzyć. Ciężko jest ufać. Ciężko jest kochać i być dobrej myśli, jednakże w ten sposób jesteś właśnie kształtowany. Nie doświadczysz uzdrowienia na zdrowym ciele. Nie nauczysz się słuchać Ducha Świętego w hałasie, a jedynie cisza będzie temu sprzyjała. Nikt nie zapełni pustki, która stała się echem Twojego serca, jak Ten, który nazywa Siebie – Miłością. Nie ma więc sensu powielać błędów narodu wybranego i obrzucać Boga cierpkimi słowami, które nic nie wnoszą do Twojego życia. Warto poddać się Bogu, ponieważ w tym właśnie objawia się uniżone serce.

Pewnie, odczuwasz silne poczucie niesprawiedliwości płynące wprost z nieba. Możliwe, że tętnią w Tobie życiem pytania, na które nie znajdujesz odpowiedzi. Może bunt Cię zżera… Pomimo beznadziei, jaka ogarnęła Twoje życie, jest to jedyny moment, w którym możesz zobaczyć, jak moc kształtuje się w słabości. To czas, kiedy możesz zasmakować ciepłego spojrzenia, które otula duszę podczas cichego skomlenia. Możesz poczuć silne ramię w chwili, gdy wszystko co kochałeś zostało obrabowane. Nie jesteś w tym sam, bo takich ludzi jest tysiące, a może miliony. Wszyscy na tej samej ziemi i pod tym samym niebem. Każdego widzi jeden Bóg, któremu w bólu najczęściej zarzuca się obojętność. Pytanie, kto naprawdę jest obojętny? On? Czy Ty na Jego prowadzenie w ciemności?

Nigdzie nie nauczysz się posłuszeństwa Bogu, jak na drodze cierpienia, z którym przyszło Ci się zmierzyć. Posłuszeństwo zaowocuje w Twoim życiu. Wytrwałość zradza się cierpliwością, która podczas doświadczenia puka do Twojego serca z pytaniem czy mogę tu zamieszkać?

Jezus nikogo nie skrzywdził, a jednak sam krzywdę poniósł. Nikogo nie zdradził, choć sam został zdradzony. Nikomu nie odpowiedział złem za złe, ale złego doświadczył. Wytrwał, cierpliwie znosząc ból, a zmartwychwstał po to, abyśmy żyli w jego cieniu – bezpieczni. Podglądanie Jezusa podczas własnych niepowodzeń, pokazuje, w którą stronę iść, bo przecież On jest drogą. Na której możemy wzrastać i dojrzewać do Jego doskonałości.

Zbliżając się do końca…

Przywołajmy ostatni etap przemiany w Dolinie Suchych Kości, którym było ożywcze tchnienie. Samo powlekanie kości ścięgnami, mięśniami, ciałem – nie przyniosło życia, co doskonale pokazuje nam obraz z Ezechiela. Podobnie miało to miejsce przy stworzeniu człowieka, którego Bóg najpierw ulepił, po czym na samym końcu w jego nozdrza tchnął dech życia (I Moj. 2:7).

Wierząc w Boga, wierzysz w świat duchowy, gdyż Bóg jest duchem (Jana 4:24), zatem poza Twoim ciałem mieszka w Tobie Duch będący Jego tchnieniem, jeśli tylko przyjąłeś Go, jako swojego Zbawiciela. Natomiast Twoje myśli, uczucia i emocje ukrywa w sobie Twoja dusza, a to wszystko żyje w ludzkim ciele będącym świątynią Boga Żywego (I Kor 6:19-20). Kształtowanie, odbywa się więc w Twojej duszy, ale to, co wniesie życie z jej przemiany będzie pochodziło z Ducha, gdyż Twój duch wespół z Duchem Bożym sprawi, że doświadczysz mocy w słabości.

Świętość Boża nie zna granic, choć często próbujemy zamknąć ją w granicach naszego umysłu. Prawdziwa przemiana potrzebuje wypalenia nieposłuszeństwa, niewiary, bunty, aby zrobić przestrzeń dla Bożych obdarowań, którymi On chce przekazać swoje życie ludziom wokół nas. Po każdym doświadczeniu, które przejdziesz blisko Bożego serca nadejdzie moment, w którym On przyzna się do tego, co w Tobie dokonał.

Tchnieniem Jego życia będzie niesienie Miłości tam, gdzie jej zabraknie. Będziesz Światłem w ciemności. Odpowiedzią na pytania w utrapieniach ludzi wokół Ciebie… Dzięki Duchowi Świętemu, Twój duch zostanie pobudzony, aby nieść Życie, które tchnie w Ciebie sam Bóg. W takich chwilach zaczynasz rozumieć, że Twoje ramiona są ramionami samego Boga, które otwierają się na ludzi w potrzebie. Tym samym Ciało Chrystusa – Kościół, do którego przynależysz nie będzie już tylko budynkiem i grupą gromadzących się w nim ludzi, ale będzie cząstką Ciebie. Oczami, które wypatrują złamanych serc. Nogami, które niosą Ewangelię. Rękami, które łapią za rękę, tych którzy zbłądzili. Zaczniesz obracać się w duchowej rzeczywistości, która przestanie być wyobrażeniem, a stanie się Twoim prowadzeniem i mocą.

A gdy to, co skażone przyoblecze się w to, co nieskażone, i to co śmiertelne, przyoblecze się w nieśmiertelność, wtedy wypełni się słowo napisane: Pochłonięta jest śmierć w zwycięstwie!
(I Kor 15: 54)

<<

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Create your website at WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: